Fakty i mity o Biurze Informacji Kredytowej
Biuro Informacji Kredytowej powszechnie postrzegane jest jako "czarna lista" - ktoś kto zostanie na nią wpisany może się pożegnać z kredytem w banku. BIK stara się rozwiać ten błędny stereotyp. Poniżej kilka "mitów" o Biurze Informacji Kredytowej oraz informacje o tym jak działa ta instytucja.

Bazę danych BIK o kredytobiorcach indywidualnych prowadzi Związek Banków Polskich.

NIE.
Bazę danych prowadzi BIK samodzielnie. Powstała i jest aktualizowana w oparciu o informacje o kredytobiorcach przekazywane przez 40 banków i SKOKi, które podpisały z BIK umowę o współpracy. Związek Banków Polskich jest jednym z akcjonariuszy BIK, pozostałych trzynastu, to banki.

Wiele osób ma za sobą „wpadki kredytowe”. Dla nich tego typu problemy skończyły się wpisem na czarną listę BIK.


NIE.
BIK nie jest czarną listą. Tylko ok. 5% danych znajdujących się w bazie danych Biura Informacji Kredytowej dotyczy klientów, którzy mieli zaległości w spłacie przekraczające 90 dni. Pamiętajmy jednak, że straty, które ponosi w związku z tym sektor bankowy, pokrywane są w efekcie, przez pozostałe 95% solidnych klientów.Należy również pamiętać, że zaległość powyżej 90 dni nie jest jednoznaczna z negatywną oceną klienta. W procesie oceny klienta liczy się dalsza historia spłaty danego zobowiązania oraz sposób uregulowania innych zobowiązań. Wśród tych 5% opóźniających się ze spłatą kredytu niewielu jest takich klientów, którzy świadomie wyłudzili pieniądze. Gros z nich to ludzie, którzy na skutek różnych wypadków losowych nie spłacili kredytu w całości. Oczywiście, incydentalnie zdarzać mogą się również pomyłki bankowe, które mogą utrudnić wzięcie kredytu solidnym klientom. Są one jednak rzadkie i możliwe do szybkiego skorygowania dzięki sprawdzonym procedurom. Niestety, takie sytuacje są najbardziej nagłaśniane medialnie, choć stanowią ułamek promila zawieranych transakcji. Warto jednak pamiętać o „milczącej ogromnej większości” kredytobiorców, którzy solidnie spłacają swoje zobowiązania, a dzięki budowanej w ten sposób pozytywnej historii kredytowej mają szybszy i łatwiejszy dostęp do usług sektora bankowego. Kredyty są uważane za jeden z głównych czynników wzrostu gospodarczego poprzez m.in. finansowanie potrzeb konsumpcyjnych klientów. W ten sposób pozytywna historia kredytobiorców przyczynia się pośrednio do wzrostu tempa naszej gospodarki.

Niedawno w kilku gazetach ukazały się notatki o pewnym banku, który przekazywał do BIK informacje o umorzeniu zadłużenia kredytobiorców, które nie przekraczało 50 zł, nie informując o tym klientów (w domyśle miało to przekreślić ich szanse w uzyskaniu następnego kredytu).


NIE
. Przekazywanie danych do BIK nie jest i nie może być traktowane jako konsekwencja powstania zaległości w spłacie. Banki regularnie przekazują do Biura Informacji Kredytowej informacje o wszystkich rachunkach kredytowych wg stanu faktycznego – niezależnie, czy klient zalega ze spłatą, czy nie i jakie są rozmiary tej zaległości. W danych przekazywanych do BIK znajduje się zawsze precyzyjna informacja o wysokości kredytu, kwocie przewidywanej do spłaty do końca okresu kredytowania, wysokości salda zaległości i stanie płatności. Należy podkreślić, że fakt przekazania negatywnej informacji do BIK nie oznacza niemożności zawarcia innej umowy kredytowej.O udzieleniu kredytu decyduje samodzielnie bank i może to uczynić mimo informacji z BIK o istniejącym zadłużeniu, szczególnie kiedy jego kwota nie jest wysoka. Istotna w tym przypadku jest zdolność kredytowa klienta.

Przez BIK (na skutek wpisania na „czarną listę”) nie dostałem w banku kredytu.


NIE.
Jak już wspomnieliśmy, w bazie danych BIK ponad 90% stanowią dane pozytywne. To głównie one decydują o przyspieszeniu procesu przyznawania kredytów przez banki. Kojarzenie BIK z „czarną listą” wynika z faktu mylenia BIK z Biurami Informacji Gospodarczej lub Bankowym Rejestrem ZBP, które gromadzą i przetwarzają głównie dane negatywne, czyli informacje o zwłoce w wykonywaniu zobowiązań pieniężnych.

Pojawienie się nawet jednodniowej zaległości w spłacie powoduje umieszczenie dłużnika przez bank na „czarnej liście” BIK.


NIE.
Wspomnieliśmy już wyżej, iż BIK nie prowadzi żadnego rodzaju „czarnej listy”. Wsady informacyjne banków są regularnie przekazywane do Biura Informacji Kredytowej przez wszystkie współpracujące z nim banki. Jednodniowa zaległość zdecydowanie nie jest interpretowana przez banki jako informacja negatywna. Często dane o takiej zaległości mogą być wynikiem „technicznych” opóźnień w realizacji przelewów bądź wpłat przez inne banki lub pocztę.

Na wniosek klienta BIK może poprawić nieprawidłowe dane
.

NIE
. BIK nie ma prawa poprawiać danych na wniosek klienta. Dane w bazie BIK mogą być korygowane wyłącznie przez współpracujący bank, a sama procedura korekty danych w BIK wygląda następująco:
- najpierw klient winien zwrócić się do banku i wyjaśnić zaistniałą nieprawidłowość, a następnie bank dokonuje korekty konkretnych danych klienta,
- a jeśli klient zapomni lub nie wie, w którym banku mogła wystąpić nieprawidłowość, powinien zgłosić się do Biura Obsługi Klienta BIK z prośbą o ujawnienie aktualnych danych osobowych przechowywanych w bazie BIK. W rezultacie otrzyma Raport o danych klienta znajdujących się w bazie, na podstawie którego będzie mógł ustalić nazwę instytucji oraz zweryfikować przekazane przez nią dane.

Na miejskich słupach ogłoszeniowych, ogrodzeniach itp. miejscach pojawiają się ogłoszenia typu: Kredyt bez sprawdzenia w BIK.


Niektórzy pośrednicy kredytowi dający takie ogłoszenia wprowadzają swoich klientów w błąd, bo o ile tylko mają podpisane umowy z bankami, to faktycznie poprzez współpracujące banki dokonują sprawdzenia klientów w bazie BIK. Należy jednak wyjaśnić, że produkty dystrybuowane pod takim hasłem, są to na ogół kredyty wysokooprocentowane, a mogą się zdarzyć także różne formy pożyczek w tzw. „systemie argentyńskim”, który w Polsce jest prawnie zabroniony.

źródło: Expander.pl
Dodano: 2007-08-06
Wasze Opinie (liczba komentarzy: 3)
darek [2010-04-03 21:34:35]
Ja jestem w BIK dzieki mojej zonie z ktora sie rozwiodlem. Kilka lat temu gdy sie rozwodzilismy dawalem jej pieniadze do reki na splate kredytu aby splacala. Okazalo sie ze zagarniala je do kieszeni. Minelo kilka lat a ja nie moge wziasc nawet 2000 przy zarobkach 7000. WYdaje mi sie to naciagane z tym bikiem. Przyjdzie jeszcze taki czas gdy banki beda prosic aby ktokolwiek wzial kredyt, nawet ten co jest w BIK. CO to nie ma prawnych rozwiazan aby sciagnac zaleglosci w razie ich zaistnienia? Dla mnie BIK nie odzwierciedla indywidualnych przypadkow tylko dziala jak glupia maszyna. Poczekamy zobaczymy, ale ja juz banki bede mial w nosie. Pozdrawiam :)
Piotr [2009-12-04 16:46:18]
Niestety bank lub BIK bardzo długo aktualizują dane. Np gdy ktoś miał zadłużenie jednorazowe w spłacie kredytu nawet kilka dni to często aktualizacja trwa nawet 3 miesiące od daty spłaty zadłużenia. Cały czas w BIK-u jest informacja, że jest zadłużenie.
KM-G [2009-05-11 11:28:34]
Niezależnie od tego, czy nazwiemy dane BIK czarną listą czy nie, i niezaleznie od tego, czy większość kredytobiorców ma zaległości w spłacaniu kredytów, czy też nie, faktem jest, że obecność w BIK adnotacji o zaległości w spłacaniu kredytu dyskwalifikuje klienta i nie otrzyma on kolejnej pożyczki / kredytu. Bank ustalają sobie okresy przedawnienia, po których mozna ew.wnioskować o kredyt. Np. Citi Bank wymaga, aby od czasu adnotacji w BIK minęło 5 lat. Co w takim razie ma zrobić klient banku, któy miał przejściowe trudności finansowe i ma zaległości w spłacie. Skąd uzyskać środki na spłacenie tych zaległości? Obecnie jest on w stanie regularnie spacać raty (np. kredytu konsolidacyjnego), ale nie jest w stanie "wyłożyć" całej kwoty zaległości. Tymczasem adnotacja w BIK na kilka lat dyskwalifikuje go jako klienta banków...

Tanie kredyty i pożyczki bankowe
Copyright © 2007 - 2017 Portal-Kredytowy.pl